WYNIKI FINAŁU
SZKOLNEGO KONKURSU WIEDZY TECHNICZNEJ
W finałowej rozgrywce wzięło udział 10 uczniów naszej szkoły, którzy wcześnie
pomyślnie przebrnęli przez eliminacje.
W finale wystartowali następujący uczniowie: Marcin Boroń 2TM, Paweł Fuławka 2TM,
Kamil Koleśnik 1TM, Jakub Kotowicz 2TM, Dawid Kowalski 2TM, Tomasz Kuśnierzowski 1TM, Mateusz Mydłowski 2TM, Robert Przykład 2TM, Łukasz Szostek 1TM, Łukasz Tymczyszyn 1TM.
Laureatami konkursu zostali:
1. Dawid Kowalski klasa 2TM
2. Tomasz Kuśnierzowski klasa 1TM
3. Kamil Koleśnik klasa 1TM
Każdy z uczestników finału z rąk Dyrekcji Szkoły otrzymał dyplom
uczestnictwa a zwycięzcom zostaną również wręczone nagrody rzeczowe
na uroczystym apelu w dniu zakończenia roku szkolnego.



MATERIAŁY PRZYDATNE DO FINAŁU SZKOLNEGO KONKURSU WIEDZY TECHNICZNEJ
WĘGIEL
Z węglem już starożytni mieli kłopoty i trwa to do dzisiaj. Problem polegał na tym, że nadano to miano substancjom, które z punktu widzenia chemika nim nie są: węglom kopalnym (kamiennemu i brunatnemu) i węglowi drzewnemu, natomiast diamentu i grafitu (będącymi czystym pierwiastkowym węglem) nie uważano za węgiel. Także i obecnie wielu z nas z powątpiewaniem przyjmuje pokrewieństwo lśniących brylantów z brudzącą sadzą. W języku polskim ponadto jedną nazwą określa się pierwiastek węgiel i jego kopaliny. Inne języki rozróżniają te pojęcia, ale nie wpadajmy w słowotwórcze kompleksy-wszak mamy glin jako pierwiastek i aluminium jako metal użytkowy.
Węgiel w układzie okresowym pierwiastków znajduje się w grupie 14. i 2. okresie. Jego położenie w środku układu (najlepiej to widać w tzw. krótkiej formie tablicy Mendelejewa) powoduje, że ma on unikalne właściwości. Nie będzie chętnie oddawał lub przyjmował elektronów, za to potrafi wytworzyć aż cztery silne wiązania z atomami innych pierwiastków (co prawda w tlenku węgla określa się jego wartościowość jako równą dwa, ale jest to problem bardziej złożony) oraz pozostałymi atomami węgla o praktycznie dowolnej wielkości i strukturze. Te cechy warunkują istnienie oszałamiającego bogactwa związków organicznych i, w konsekwencji, życia na
Węgiel tworzy kilka odmian alotropowych, czyi: występuje w postaciach różniących się właściwościami fizycznymi i chemicznymi. Najbardziej znana i ceniona z nich to diament - substancja, o której można mówić w samych superlatywach: najtwardsze tworzywo, najpiękniejsze kryształy, najcenniejsze klejnoty. O tym, że tworzy ją czysty węgiel, dowiedziano się dopiero w XVIII wieku, gdy Lavoisier spalił diament w tlenie, używając do jego podgrzania światła słonecznego skupionego za pomocą soczewki. Już od najdawniejszych czasów byt cenionym kamieniem szlachetnym i minerałem, który nie ulega działaniu ognia i innych substancji (stąd pochodzi jego nazwa: adamas z greckiego - niezwyciężony). Najbardziej znanym diamentom nadaje się imiona, a największy z dotychczas znalezionych ważył ponad 3100 karatów (jednostka służąca do ważenia kamieni szlachetnych: 1 karat-0,2 g), czyli ponad 600 gramów. Odkrycia ich złóż (Brazylia, Afryka Południowa) wyzwalały nie mniej ludzkich namiętności niż gorączki złota. Obecnie liczące się złoża diamentów występują w RPA i Jakucji. Warto jednak wiedzieć, że tylko drobna część znalezionych diamentów nadaje się do celów jubilerskich. Po umiejętnym oszlifowaniu powstają z nich brylanty - „najlepsi przyjaciele dziewczyny", jak śpiewaka Marilyn Monroe. Większość wydobycia zużywa przemysł: jako końcówki świdrów i wierteł oraz materiały ścierne. Za twardość diamentu odpowiedzialna jest, wspomniana już, zdolność atomów węgla do tworzenia silnych wiązań - kryształ diamentu to przestrzenna sieć powiązanych ze sobą atomów. Diamenty tworzą się w warunkach wysokich temperatur i ciśnień - wiele kilometrów pod naszymi stopami, w płaszczu Ziemi, skąd transportowane są na jej powierzchnię wraz z poruszającą się magmą. Uniezależnienie się od kaprysów natury i wytworzenie sztucznych diamentów udało się dopiero w XX wiekuu. Nie są to co prawda kamienie, o które ubiegaliby się jubilerzy, ale do celów przemysłowych nadają się wystarczająco. Zupełnie inną budowę przestrzenną ma druga odmiana alotropowa węgla -grafit. Z kolei jego uważano za formę ołowiu ze względu na łatwość pisania grafitową pałeczką (wcześniej używano do tego celu właśnie ołowiu). Do dzisiaj mamy ślad tej „pomyłki" w nazwie, którą noszą ołówki. Grafit tworzą luźno ze sobą powiązane warstwy atomów węgla, co powoduje zupełnie odmienne od diamentu właściwości: nieprzezroczystość, stalowoszarą barwę, miękkość i przewodzenie prądu (diament jest izolatorem). Grafitu używa się, oprócz wytwarzania przyborów piśmiennych, jako elektrod (np. w znanych wszystkim ogniwach) i szczotek w silnikach elektrycznych, w postaci dodatku do smarów oraz jako moderatora (spowalniacza neutronów) w reaktorach atomowych. W tej ostatniej funkcji coraz rzadziej, ponieważ grafit jest materiałem palnym, a po katastrofie grafitowego reaktora w Czarnobylu w 1986 roku nikt już nie chce ryzykować.
Z mikrokryształków grafitu składają się też cząstki sadzy, znanego wszystkim produktu niecałkowitego spalania. Jest ona używana jako tzw. wypełniacz przy produkcji gumy. Z grafitem wiele wspólnego mają także włókna węglowe. Ich wysoka wytrzymałość, nietopliwość i odporność chemiczna spowodowały, że są obecnie szeroko stosowane jako tkaniny ognioodporne, a także materiał, z którego wytwarza się wędki i maszty jachtowe.
W latach 90. ubiegłego wieku głośno było o nowej odmianie alotropowej węgla - fulerenach . Te twory o niezwykłych kulistych kształtach miały być panaceum na bolączki współczesnego świata. Widziano w nich możliwość znalezienia tanich źródeł energii, odkrycia leków przeciwnowotworowych i nowych materiałów konstrukcyjnych. Dzisiaj znamy już wiele węglowych nanostruktur, jak przyjęto nazywać te twory, oprócz fulerenów także nanorurki i węglowe cebulki (cząsteczki fulerenów umieszczone jedna wewnątrz drugiej), jednak prasa codzienna nie zaskakuje nas informacjami o nowych odkryciach z ich udziałem. Może to oznaczać, że nadzieje sprzed dekady nie spełniły się (np. fulereny nie sprawdziły się w roli katalizatorów) albo przeciwnie, pojawiły się obiecujące wyniki, ważne dla wojska, i badania utajniono. Cóż, poczekamy, zobaczymy,
Jako węgiel, w potocznym rozumieniu tego pojęcia, jest uważany węgiel kamienny. Jest to złożona mieszanina substancji powstałych w wyniku trwającego setki milionów lat procesu rozkładu materii organicznej odbywającego się w warunkach słabego dostępu powietrza, podwyższonej temperatury i ciśnienia. Wydobywany w polskich kopalniach węgiel pochodzi aż z karbonu i ma ponad 300 min lat. Powstał on w ciepłym i wilgotnym klimacie, gdzie na bagniskach rozkładały się masy roślinności (obecnie takie warunki panują w równikowych lasach deszczowych). Pierwsze stadium tworzenia tej kopaliny to torf, następnie węgiel brunatny, później kamienny i w końcu antracyt (zawartość węgla dochodzi w nim do 97%). Oprócz różnorodnych struktur węglowych wszystkie odmiany węgli kopalnych zawierają wodór, tlen, azot i siarkę, a więc pierwiastki
budujące organizmy, z których one powstały. Jak dobrze wiemy, główne zastosowanie węgli to energetyka. Choć węgla kamiennego używano już w starożytnych kuźniach, to dopiero rewolucja przemysłowa w Europie (XVIII-XIX wiek) spowodowała, że jego wydobycie gwałtownie wzrosło. Węgiel brunatny to surowiec dla wielkich elektrowni (Konin, Bełchatów, Turów), zaś torfu używa się także w ogrodnictwie. Złożona struktura węgla kamiennego powoduje, że poddając go przeróbce, otrzymuje się z niego wiele cennych produktów. Od dawna wytwarzany jest koks, używany przez hutnictwo ze względu na mniejsze zanieczyszczanie wytapianego żelaza. W wyniku procesu zgazowania otrzymuje się z węgla gaz świetlny oraz szereg innych produktów, m.in. benzen i fenol. W czasie II wojny światowej Niemcy, odcięte od złóż ropy naftowej, produkowały znaczną część zużywanych paliw płynnych z węgla. Obecnie postuluje się powrót do tej technologii, zarzuconej z powodu dostępności taniej ropy. W przypadku Polski, dysponującej dużymi zasobami węgla kamiennego, pozwoliłoby to na chociaż częściowe uniezależnienie się od dostaw tego strategicznego surowca. Technologia ta, jeszcze dziś nieopłacalna, może okazać się rozwiązaniem paliwowych problemów w przypadku zwyżki cen ropy lub niepewnej sytuacji politycznej u jej eksporterów. W każdym razie używanie czarnego złota tylko do celów wytwarzania energii to wielkie marnotrawstwo, a przy okazji zanieczyszczenie środowiska (np. przeciętna elektrownia węglowa emituje do atmosfery więcej radioaktywnych pierwiastków, obecnych w naturalnym węglu, niż elektrownia jądrowa).
Pozostając przy problemach związanych z radioaktywnością należy wspomnieć o nietrwałym izotopie węgla 14C. Wytwarzany jest on przez promieniowanie kosmiczne w górnych warstwach atmosfery i wchłaniany przez wszystkie organizmy żywe. Z chwilą ich śmierci ustaje dopływ radioizotopu i jego ilość zaczyna się zmniejszać. Mierząc promieniowanie radiowęgla, można ustalić wiek znaleziska archeologicznego. Za opracowanie metody datowania węglowego W. Libby otrzymał w 1960 roku Nagrodę Nobla.
Od dawna znany jest węgiel drzewny - produkt ogrzewania drewna bez dostępu powietrza. W jego wyniku otrzymuje się znany nam wszystkim ze spotkań przy grillu opał oraz wiele innych substancji, np. alkohol metylowy. Przerobiony węgiel drzewny, jako tzw. węgiel aktywny, ma zdolność do adsorpcji (zatrzymywania na swojej powierzchni) wielu substancji. Służy jako pochłaniacz w maskach gazowych, filtr do wody oraz popularne lekarstwo przeciw zatruciom pokarmowym. Węgiel drzewny jest od wieków składnikiem czarnego prochu. Z nieorganicznych związków węgla najbardziej znane są jego tlenki. Tlenek węgla, czad, jest groźną trucizną łączącą się z hemoglobiną krwi. Powstaje on w wyniku spalania substancji zawierających węgiel przy ograniczonym dostępie powietrza. Należy z nim uważać, pamiętając liczne doniesienia mediów o przypadkach zaczadzenia. Ostatnio jednak odkryto, że drobne jego ilości zapobiegają zapaleniom jelit, co niech nam uświadomi, że wiele substancji może być trucizną lub lekiem, kwestią jest tylko ich dawka.
Dwutlenek węgla to produkt oddychania i spalania, a także substrat fotosyntezy. Rozpuszczony w wodzie powoduje jej zakwaszenie i daje początek całemu szeregowi soli - węglanów. Węglan wapnia to jedna z najbardziej rozpowszechnionych na Ziemi substancji (wapień, kreda i marmur), budująca całe łańcuchy górskie. Ma on bardzo wiele zastosowań, które każdy Czytelnik bez trudu może sam wymienić. Nasycona dwutlenkiem węgla woda umożliwia rozpuszczanie wapieni (przypomnijmy sobie znane ze szkoły doświadczenie z wydychaniem powietrza do roztworu wody wapiennej) i ta własność odpowiada za zjawiska krasowe oraz twardość wody (osad na grzałkach). Dwutlenek węgla jest oskarżany o wywoływanie efektu cieplarnianego -zatrzymywanie ciepła wypromieniowanego przez Ziemię i w konsekwencji podniesienia temperatury jej atmosfery (działa jak szyba w szklarni). Ma to być związane z jego wysoką emisją w wyniku spalania produktów otrzymywanych z ropy naftowej, węgla oraz gazu ziemnego. Obecnie jednak uważa się, że problem jest bardziej złożony i nadmiar dwutlenku węgla zostanie pochłonięty przez roślinność lub zmagazynowany w postaci skał wapiennych (zawartość węgla w wapieniach jest tysiące razy większa niż w atmosferze), a za globalne ocieplenie odpowiadają cykliczne zmiany ziemskiego klimatu. Jednakże warte poszukać innych sposobów uzyskiwania energii - węgiel jest cenną substancją, a jego wydobywanie i spalanie powoduje zbyt wiele szkód w środowisku.
CYNK I KADM
Uczeń gimnazjum lub szkoły średniej zapytany o pierwiastki chemiczne kojarzone z Polską, bez wahania wymieni dwa - polon i rad, odkryte przez Marię Skłodowską-Curie. Istnieje jednak jeszcze kilka innych związanych z terenem naszego kraju - bądź to przez historię odkrycia, bądź przez obecność ich znaczących złóż. Takimi dwoma „polskimi" pierwiastkami są cynk i kadm, od wieków wydobywane na Górnym Śląsku. Ponadto warto wspomnieć, że kopalnia w Złotym Stoku (Dolny Śląsk) była przez stulecia jedynym na świecie wytwórcą arsenu i jego związków, niejako „przy okazji" produkując także złoto.
Cynk i kadm to pierwiastki położone w 12. grupie tablicy Mendelejewa. Oprócz nich do tej samej rodziny należy znana od starożytności rtęć. Są srebrzystymi metalami o dosyć niskich temperaturach topnienia (rtęć jest cieczą w temperaturze pokojowej) i wrzenia, niezbyt aktywnymi chemicznie. W swoich związkach są dwuwartościowe. Wszystkie one mają duże znaczenie we współczesnej gospodarce, a cynk jest, obok żelaza, miedzi i glinu, jednym z najważniejszych metali użytkowych. Odkrycie rtęci ginie w pomroce dziejów, cynk zaś otrzymano po raz pierwszy na Wschodzie -w Chinach lub Indiach (na pewno wytwarzano go już w VI-VII w. naszej ery). W Europie stal się ciekawostką z tych egzotycznych krajów dopiero w wieku XVI.
Tajemnicę jego wytopu odkryto zaś w wieku XVIII i od tej pory zaczęły powstawać huty tego metalu. Surowcami do produkcji były i są nadal, dwa minerały: galman (węglan cynku) i blenda cynkowa (siarczek cynku). Wytop musi się odbywać w specjalnych warunkach, które w końcu XVIII stulecia opracowano w hutach Górnego Śląska (do dzisiaj ten region jest jednym z większych cynkowych zagłębi świata). W szczelnie zamkniętym piecu następuje redukcja tlenku cynku (otrzymanego przez prażenie jego minerałów przy dostępie powietrza) za pomocą koksu, a w wysokiej temperaturze otrzymujemy od razu pary cynku, które następnie skraplają się w odbieralniki zwanych muflami - stąd nazwa: piec muflowy. Wytworzony w ten sposób cynk jest oczyszczany przez destylację (wrze w temperaturze poniżej 1000 stopni Celsjusza). Obecnie coraz częściej stosuje się elektrolityczny sposób otrzymywania: rudy cynku rozpuszcza się w kwasie siarkowym i prowadzi elektrolizę roztworu. Metoda ta pozwala otrzymać bardzo czysty metal i jest przyjazna dla środowiska (nie ma emisji dwutlenku siarki), ale kosztowna.
W początkach wieku XIX F. Stromeyer, niemiecki chemik będący także inspektorem aptek, zauważył że stosowany jako składnik farmaceutyków tlenek cynku jest zanieczyszczony jakąś inną substancją. Podczas badań wyizolował nowy metal i nadał mu nazwę kadm (od rzymskiego określenia rudy cynk - cadmia). Ponadto stwierdził, że feralny tlenek cynku p