Hubertus 2008

 

               

                 Podobno Hubertusa  po raz pierwszy obchodzono w 1444 roku. Jest to święto myśliwych, leśników i jeźdźców, organizowane na koniec sezonu, zwykle w okolicach 3 listopada w większych stadninach i stajniach. Dziś jest okazją do podziwiania pięknych zwierząt, wzięcia udziału w myśliwskich konkurencjach, skosztowania pysznego bigosu.  Jak co roku impreza połączona była z chrztem uczniów klas pierwszych Technikum Hodowli Koni na pełnoprawnych „koniarzy".


     W tym roku szkolnym Hubertusa organizowała klasa III TRH pod czujnym okiem pani profesor Józefy Olszańskiej. Na obchody wyznaczono dzień 30 października. Korzystając z okazji, warto przypomnieć historię święta.
    Nazwa pochodzi od
świętego Huberta, patrona polowań. W dawnej Polsce obchody Hubertusa trwały nawet do tygodnia. Organizowano wspaniałe polowania - król z możnowładcami i zaproszonymi z zagranicy gośćmi polował w wielkich kniejach Puszczy Niepołomickiej czy Białowieskiej. Polowano głównie na duże zwierzęta, o których współcześni myśliwi mogą tylko pomarzyć – tury, niedźwiedzie czy żubry. Pozyskiwano setki sztuk zwierząt, które gromadzono na wypadek konfliktów zbrojnych. Tu także załatwiano sprawy polityczne, gospodarcze i społeczne kraju. Po latach PRL, kiedy negowano kult św. Huberta, tradycja ta ożywia.

     Trudno dziś wyobrazić sobie polskiego myśliwego, który nie brałby udziału w polowaniach hubertowskich, otwierających jesienno – zimowy sezon polowań. To jedno z trzech najbardziej uroczystych polowań w roku, obok polowania w Wigilię Bożego Narodzenia i sylwestrowego. To dni, kiedy knieja domaga się obecności myśliwego na polowaniu, a żony, które w tych dniach nie wypuszczają mężów do lasu, narażają się na jej karę.

     Myśliwi rozpoczynają obchody dnia św. Huberta wcześnie rano mszą świętą, odprawianą najczęściej w lesie wokół kapliczek, poświęconych swojemu patronowi. Tego dnia odbywa się tylko jedno pędzenie. Prowadzący polowanie wita gości, myśliwych, naganiaczy, psy i knieje. Polowanie inauguruje jesienno – zimowy sezon polowań i od tego dnia można polować na wszystkie łowne zwierzęta. Dzień św. Huberta to także święto jeźdźców, którzy tego dnia organizują gonitwy konne za „lisem". „Lisem" jest najlepszy z jeźdźców, który do lewego ramienia ma przymocowaną prawdziwą lisią kitę. Zadaniem pozostałych uczestników biegu jest zerwać tę kitę – dogonić „lisa". Ten, kto wygrywa, ma prawo wykonać rundę honorową wokół miejsca pogoni i za rok sam ucieka jako „lis". Do dziś w tradycji łowieckiej zachowuje się historyczne wzorce i ceremoniały (m.in. sygnały łowieckie). Polowanie hubertowskie kończy biesiada myśliwych przy ognisku, bigosie i nalewce.

     Tegoroczne miejsce imprezy było stylizowane na wioskę indiańską. W hali Stadniny Koni w Jaroszowce „wyrosła" stepowa roślinność, zapłonęły sztuczne ogniska, stanęły tipi, w których uczestnicy imprezy byli fachowo malowani - uczniowie klasy III sprawnie wykonywali indiańskie makijaże.
     Scenariusz imprezy prezentował się następująco:
9:00 - powitanie gości, przegląd ogierów i klaczy hodowlanych ze Stadniny Koni Jaroszówka, przygotowany przez uczniów II THK przy stajniach hodowlanych;
10:00 – 12:00 – część artystyczna – przejście do hali sportowej w celu oficjalnego otwarcia imprezy; omówienie tradycji Hubertusa, przekazanie informacji o plemionach indiańskich, chrzest klasy I THK (malowanie indiańskich makijaży, nadawanie uczniom indiańskich imion, pokonanie toru przeszkód na zabawkowych koniach) oraz złożenie przez nich przysięgi. Profesjonalne pokazy strzelania z łuków. Pokazy sygnalistów z koła myśliwskiego.
Konkurs na najciekawszy strój Indianina. Udział uczestników w konkurencjach: m. in. wiedzy hipologicznej, budowania tipi, jedzenia jabłka na czas bez pomocy rąk, przeciągania liny, składania ogłowia na czas. Rozstrzygnięcie konkursu plastycznego (tematyka „końska")

12:00 – wyjazd jeźdźców w teren, poczęstunek gorącym bigosem, oczekiwanie na powrót jeźdźców, możliwość przejażdżki bryczką;
13:00 – rozpoczęcie pogoni za „lisem";
14:00 – oficjalne zakończenie imprezy - pożegnanie gości, rozdanie nagród.

 

                Istotnym punktem programu był przegląd klaczy hodowlanych. Wśród nazw zwierząt pojawiały się te bardzo egzotyczne – np. Ombretta, Kastania, Karta, Kalambia, Ofelia... Ciekawe, kto wymyśla te imiona? Trzeba mieć wyobraźnię, by tak oryginalnie nazywać zwierzęta. Prowadzący przegląd prezentowali ich  rodowody i osiągnięcia. Były naprawdę imponujące!

      Teraz czekał nas kolejny etap Hubertusa– „chrzest" pierwszoklasistów. W hali stadniny zebrali się stremowani uczniowie. Czekały ich nie lada wyzwania – mieli  przeturlać się po sianie, „dosiąść" drewnianego rumaka i galopować, pokonując tor przeszkód. Zwieńczeniem był wspólny indiański taniec wokół ogniska. Emocje opadły, a pierwszaków czekała już tylko przysięga. Złożyli ja w skupieniu i z przejęciem. Teraz byli już pełnoprawnymi „koniarzami".

         Potem mieliśmy okazję odpocząć podczas zabaw organizowanych przez członków Bractwa Rycerskiego Grodu Chojnów pod przewodnictwem pana Krzysztofa Pisarskiego. Chętni mogli rzucać toporkiem lub strzelać z łuku. Z tej możliwości skorzystali zarówno uczniowie, jak i nauczyciele. Przez chwilę poczuliśmy się jak prawdziwi Indianie, wielu z nas przypomniało sobie przygody najsłynniejszego Indianina, Winnetou, i jego przyjaciela Old Shaterhanda. . Bawiliśmy się przy tym doskonale!

      Następnie mieliśmy okazję oglądać rywalizację uczniów klas Technikum Hodowli Koni. Każda klasa został odpowiednio nazwana – klasa I to Blade Twarze, II – Apacze, III – Irokezi, IV – Siuksowie.  Klasa  III THR okazała się bezkonkurencyjna w składaniu ogłowia na czas. Wybuchy śmiechów wzbudzały zmagania uczestników kolejnej konkurencji. Polegała ona na pokonaniu toru przeszkód (tak jak wcześniej pierwszoklasiści) i zaprezentowaniu najoryginalniejszego tańca indiańskiego wokół ogniska. I miejsce zajęła klasa IV THK. Podczas wręczania nagród jeden z uczniów, Janek, gorąco dziękował jury za docenienie wysiłku zawodników.

     Zorganizowano też „smakowite" zawody – jedzenia ciasta na czas i jabłka bez użycia rąk. Jabłka zostały spożyte bardzo szybko (tu zwyciężyła klasa III), więcej problemów przysporzyło ciasto, uwaga!, z bitą śmietaną. Zawodnicy zacięcie rywalizowali, a o ich zaangażowaniu widoczna na buziach bita śmietana, w której nie bali się zanurzyć twarzy. Wygrała klasa I. 

     Klasa IV zajęła I miejsce w konkursie wiedzy o koniach. Uczniowie popisywali się swoją wiedzą, a pytania były odpowiednio punktowane – za jeden punkt, dwa lub trzy. Oto kilka z nich: „Co to jest martwe pole widzenia konia?", „Co to są hacele?", „W którym miejscu najczęściej występuje gruda?", „Czy stajnie powinny być ogrzewane zimą?"...   Z końmi związane były też kolejne zmagania – na najciekawszy rysunek na temat: „Indianie i konie" Liczyły się pomysł i wykonanie. Najlepszymi plastykami okazali się przedstawiciele klasy I.

     Sprawnością fizyczną popisywaliśmy się podczas przeciągania liny. Klasy III i IV najzacieklej ze sobą rywalizowały. Ta druga rzuciła nawet wyzwanie nauczycielom, którzy chętnie przyłączyli się do zabawy.

     Wszystkie zmagania oceniało jury w składzie: pani profesor Anna Augustyńska – Mincger, kierownik praktyk - pani Jolanta Jurasz, pani dyrektor Ewa Humenna, instruktor jazdy konnej - pan Dariusz Wadowski. Tylko konkurs plastyczny oceniany był głosami publiczności. W salce gimnastycznej obok hali wystawiono prace plastyczne uczniów naszej szkoły. Pokaz przygotowała klasa IV THK pod opieką pani profesor Agnieszki Robak. Wygrała Rozalia Szatanik z klasy IV.

       Zwieńczeniem Hubertusa była tradycyjnie pogoń „za lisem". W tym roku w jego rolę wcieliła się zwyciężczyni ubiegłorocznej gonitwy, Katarzyna Stąpor. Pokonała ją Bernadetta Gajda z klasy IV, która zdobyła kitę w nietypowy sposób, mianowicie, nie zerwała jej z ramienia „lisa", lecz podniosła upuszczoną z ziemi. Popisała sie refleksem i wspaniałym skokiem z konia. Triumfalnie przypięła kitę do lewego ramienia, a zwycięstwo skwitowała okrzykiem: „Ale rodzice się ucieszą!". Konkurencji towarzyszyły popisy sygnalistów z Zespołu Sygnalistów Myśliwskich przy Nadleśnictwie Złotoryja – Tomasza Locha i Roberta Tomczaka.

      Choć pogoda nie dopisała, nie przejmowaliśmy się tym. Nasze humory poprawił poczęstunek. Gorąca herbata i kawa ogrzewały nas, a głód zaspokoił bigos, sporządzony zgodnie z myśliwską recepturą. Przygotowali go uczniowie Technikum Żywienia pod czujnym okiem pań ze stołówki szkolnej. Na deser – pyszne ciasta, w tym serniki, jabłeczniki, orzechowce, wafle z czekoladą.... Palce lizać!

      Całość imprezy zakończyła się około godziny 14. Mamy nadzieję, ze wszyscy uczestnicy opuszczali Jaroszówkę bardzo zadowoleni. Pozostaje nam życzyć sobie takiego spotkania już za rok. A więc do zobaczenia!
     Szczególne podziękowania kierujemy w stronę organizatorów i sponsorów Hubertusa:
-     Pana Jarosława Humennego – Starosty Powiatu Legnickiego

-          Pana Jana Serkiesa – Burmistrza Miasta Chojnowa

-          Pani Barbary Jasińskiej – Wójta Gminy Chojnów

-          Pani Haliny Chyb- Księgarnia Alfa

-          Pani Ireny Kowalskiej – Kwiaciarnia

-          Pana Pawła Giersoka – Usługi Fotograficzne

-          Pana Stanisława Horodeckiego – dyrektora Miejskiego Domu Kultury w Chojnowie

-          Pana Dariusza Sawińskiego

 

Dziękujemy również anonimowym sponsorom oraz wszystkim tym, którzy pomogli w organizacji imprezy.

                                                                                                                                                                                                  

                                                                                                                                                                                                     Viola i Gosia

 

VI ZJAZD ABSOLWENTÓW ZESPOŁU SZKÓŁ ROLNICZYCH  - CHOJNÓW - 13 CZERWCA 2020

serwis przygotowany przez MEDIART (w CMS) ©